Zwierzęce instynkty - inaczej

Eseistyka giełdowa

(3 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

Tylko szukając dalej, słuchając i w naszym przypadku czytając będziemy się dalej rozwijać. I to wcale nie znaczy, że analityk techniczny ma ignorować dane płynące z innego typu analizy czy to fundamentalnej czy portfelowej. Rynek moim zdaniem trzeba czytać ze wszystkich stron...co nie jest równoważne z tym, że osiągniemy sukces. Szansa na to może być po prostu większa...

W taki oto sposób zakończyłem mój poprzedni wpis z cyklu nowomowy by Dapi.

Szalenie infantylnie i wprost jako oczywistą oczywistość z którą jak to na oczywistość przystało nikt nie dyskutował. Aż się prosi by w to "kopać".
W całej przedstawionej argumentacji zarzuciłem i podpierając się autorytetami zgniotłem hipotezę rynku efektywnego. Autorytetom poświęcę osobne miejsce na tym blogu i na razie zostawię je w spokoju. Logicznie rozumując prawie wszyscy stosujemy jakiś typ analizy która pozwoli nam zarabiać, nawet więcej zarabiać więcej niż wszyscy dookoła. Panowie w czarnych garniturach przed komputerami za pomocą analizy fundamentalnej pomnażają nasze przyszłe emerytury, chłopcy w piżamach z wypiekami na twarzy za pomocą analizy technicznej. O czym to świadczy ? Wszyscy lub prawie wszyscy negujemy założenia pana Fama.

Czy aby nie wpadamy w pułapkę własnej mądrości ?

Przypomnę, jeżeli rynek miałby być efektywny to nie byłoby sensu w stosowaniu żadnej analizy która umożliwia przewidywanie ceny akcji. Wszystko jest w cenie. Tym sposobem nie ma potrzeby śledzenia najnowszych informacji o spółce ponieważ jest ona już uwzględniona w kursie. Idąc dalej nikt nie reagowałby zakupem czy sprzedażą akcji po żadnej informacji czyli...hipoteza sama się obala. Wróćmy teraz do nas niedowiarków. My śledzimy informacje i reagujemy na nie, wierząc że rynek nie zdążył jeszcze zareagować. Uwzględniamy więc informacje w cenie...tworząc rynek efektywny ! Może więc jeżeli większość twierdzi, że hipoteza rynku efektywnego nie jest prawdziwa to jest...prawdziwa ?

Tylko szukając dalej, słuchając i w naszym przypadku czytając...

Jak do tego wszystkiego ma się zdanie przedstawione na początku wpisu ? W tym co czytamy czy słyszymy nie znajdziemy żadnych "odkryć" na miarę naszego Graala. Zobaczymy zbitek reguł, figur geometrycznych, sposób stosowania kolejnych narządzi do analizy rynku, analizy naszych zachowań z punktu widzenia psychologii i sporadycznie testy przedstawionych strategii. Jak to wszystko wykorzystać dla naszych celów...nie odpowiem wprost ponieważ to przyjdzie samo po przeczytaniu kolejnej "super" pozycji. Po co to napisałem ? Uważam po prostu, że niewiele jest osób na świecie, które na miarę Einsteina, zrobią coś co zakiełkuje w ich umyśle bez dodatkowego bodźca z zewnątrz. Często takim bodźcem do działań, których nie podjęlibyśmy w żaden inny sposób jest nasza Pani Domu czyli ukochana małżonka. Nawet jeżeli pomysł ma absurdalny to wywołując nasze męskie działania staje się on realnie realizowalny. Czego efektem jest nasz wspólny sukces emocjonalny i może rzadziej w przypadku pomysłów małżonki finansowy :)) Wróćmy jednak na poziom na którym rozmowa o rynkach finansowych powinna się odbywać...

Aby zrozumieć dlaczego w książkach nie ma odkryć musimy wrócić do hipotezy rynku efektywnego...

Jeżeli w większości nie wierzymy w hipotezę rynku efektywnego to nie mamy innego wyjścia jak nie dawać wiary w to co jest napisane w literaturze. Co sobie myslisz czytając takie zdanie przedstawione przez hipotetycznego autora w książce o inwestowaniu "Postępuj tak jak napisałem w mojej książce czyli idź wbrew tłumowi jak dziesiątki tysięcy moich czytelników". Dobre ...bo polityczne :) Jeżeli w tej pozycji będą tam opisane jakieś proste zasady inwestycyjne to dopóki pozostają one tajemnicą autora to stanowią wartość samą w sobie. Ujawnienie tych zasad powoduje powstanie wyścigu zbrojeń.Jeżeli jako autor będziesz chciał uzyskiwać w dalszym ciągu zadowalające efekty stosowanej strategii to musisz zacząć wprowadzać do niej poprawki - przecież inni zaczęli Cię naśladować. Jeżeli uczestnicy tej całej zabawy wyczują Twój podstęp to Twoja strategia musi ulec następnej ewolucji w stronę oczywiście wprowadzenia dodatkowych komplikacji jej warunków. I tak bez końca...no nie z końcem którym strategia staje sie losowa poprzez swoją złożoność, którą sam autor już ledwo może objąć. Oczywiście ktoś może sobie pomyśleć...jak się to ma do mojej zależności którą wykryłem na rynku ? Lub jak to się ma do zależności, którą wyczytałem w książce i zastosowałem po moich lekkich modyfikacjach ? Radzę w takim razie wrócić na poczatek akapitu i odnależć siebie na kolejnym etapie zbrojeń. Jeżeli czujemy się tacy dobrzy, {w końcu zarabiamy niezłe pieniądze stosując swoją strategię} to w końcu prędzej czy później będziemy się próbowali nią dzielić z różnych powodów {samouwielbienia, finansowych itp} z innymi uczestnikami rynku. A jeżeli strategia jest NAPRAWDĘ dobra to rynek {uczestnicy} ją napewno szybko przyjmie jako swoją. Na przykład strategii, która jest stosowana od lat z i działa na realnym rynku od długiego czasu odpowiem aby obrócić się za siebie i przyjrzeć się czy ona jest NAPRAWDĘ dobra czy TYLKO dobra dla nas jako autorów.Ale to jest temat na jakiś kolejny dłuższy cykl wpisów..nie to miejsce na tego typu dyskusje...

I na koniec jeszcze dylemat...

Dylemat logiczny przedstawiony przez Paulosa {literatura stopka}. Złapano dwóch przestępców przy popełnianiu niewielkiego wykroczenia. Sa oni jednak jednocześnie podejrzewani o czyn wiele większej wagi wg. kodeksu karnego.Za wykroczenie dostaną po 1 rok więzienia, za czyn o który są podejrzewani 3 lata, ale jeżeli jeden się przyzna i dostarczy dowodow na drugiego to zostanie uwolniony a jego kumpel dostanie 5 lat. Mamy takie opcje:

- przyznają się obydwaj i dostają po 3 lata 

- przyznaje się jeden obciążając drugiego {jeden wolność, drugi 5 lat}

- nie przyznają się wcale zachowując milczenie. {po roku dla każdego}

Przesłuchiwani są osobno przez osoby które wiedzą, że przestępcy maja taki dylemat. W tym przypadku najlepszym wyjściem dla każdego z nich osobno jest przyznanie się w przypadku gdy drugi kumpel tego nie zrobi {brak współpracy pomiedzy nimi}  ale jeżeli rozpatrujemy ich współnie to opcją wg. której powinni współpracować ze sobą jest zachowanie milczenia. Biorąc pod uwage psychologię ludzką najbardziej prawdopodonym przypadkiem jest to, że obydwaj, w ten sposób przesłuchiwani, przyznają się do winy a efekt będzie w postaci po 3 lat dla każdego. Czy czegoś Wam to nie przypomina w sprawie znajdowania "naszych" nieefektywności rynku ?

Literatura m.in.:

J.A.Paulson Matematyk gra na giełdzie

Komentarze  

 
# Claus Meyer 2009-01-14 14:38
Poruszyłeś Dapi istotny problem.
Dylematy autora-wynalazcy. Tak to nazwę.
Wyobraźmy sobie, ze napisałem coś, co mi daje sporą przewagę na rynku. Mój komfort rośnie w miarę kolejnych prób. Hossa bessa, nieważne. Zawsze dużo powyżej tego co czytałem, słyszałem, widziałem. Załóżmy, że "wykresik" daje około 90% skuteczności i 4-ro cyfrową procentową roczną stopę zwrotu.
Po próbach na sucho, czas na wdrożenie. Udało się, działa. Oczywiście nie osiągnie takich wyników jak teoretycznie powinien, ale i to było wkalkulowane, wiec nie jest zaskoczeniem. ZARABIAMY. Teraz kolej na powrót do tematu, czyli dylematy.
Każdy z nas ma w sobie więcej czy mniej popędu do ekshibicjonizmu. No bo skoro mam coś a`la grall, to czemu się nie pochwalić, ze jestem taki genialny. Przecież tłumy chcą tego samego! Udowodnię swoją przewagę. Moje nazwisko moze być stawiane w tym samym rzędzie, co Trapp, Kaufman, Wilder etc. Ale z drugiej strony, kosztowało mnie to czasu, wyrzeczeń, zmagań, jakichś pieniędzy, aby to stworzyć. I co, mam to pokazać innym tak sobie, po prostu?
Tu powstaje następne rozgałęzienie w schemacie myślenia.

Pierwsza nitka.
Oparta na wyrachowaniu i własnej kalkulacji. Bo jeżeli to działa, a ja to opublikuje, to przecież jest prawdopodobne, że zachowanie moje oparte na wymyślonym algorytmie, będą powielane przez coraz to więcej grających. Przecież inni też będą widzieli te same sygnały co ja. Zakładam, ze rygor i bezwzględna konsekwencja systemu będzie podobna u nich jak u mnie. Co wtedy wywoła takie opublikowanie Gralla? Ano wzmocnienie potwierdzeń trafności systemu. Inni po otrzymanych sygnałach mogą wzmacniać przewidywane zachowanie rynku. Ja na tym też zyskuję, bo O TYM WIEM, ŻE TAK BĘDZIE! Jednak i trochę tracę. Jeżeli mój system w jakiś sposób wyprzedza znaczące ruchy cen, czas na reakcję moją wybitnie się skraca. Wszak wielu postąpi tak samo, jak system wskazuje i ruch będzie bardziej przyśpieszony dzięki rozpowszechnieniu systemu. Co wtedy robię? Ano dalej kombinuję tak, aby to, ŻE WIEM, ŻE TAK BĘDZIE, wykorzystać jeszcze bardziej dla własnych korzyści. Tuninguję system tak, by działał z uwzględnieniem tego przewidzianego efektu. I mam teraz więcej niż Gralla, mam SuperGralla! Ja wiem, ze wy wiecie, ze ja wiem, ze wy wiecie.
Przykładów takich postępowań można by znaleźć w świecie wiele. Ja podam taki najprostszy: TurtleTeam i ich legenda.

Druga nitka.
Wspominam tylko o tym, ze mam coś wspaniałego i zaczynam kampanię informacyjną a w między czasie piszę o tym książkę. Najlepiej jeszcze zrobić próbę zgłoszenia patentowego, a nuż sie uda! Mój zysk z bycia autorem-wynalazcą wtedy opiera się na przychodach z publikacji. Czy jednocześnie będę wykorzystywał system do gry w sposób opisany w pierwszej nitce? Nie wiem, czy wtedy był by na to czas. Innym rozwiązaniem może być jeszcze :Publikacja, reklama i po prostu sprzedawanie systemu na zamówienie.
Przykładów takich postępowań nie wskażę, bo wystarczy wrzucić w Google odpowiednie słowa i znajdziemy setki.

Trzecia nitka (uproszczona).
Poszukuję fachowców, inwestuję w infrastrukturę. Wynajmuję lokale w drogich miejscach stolicy i nie tylko plus kampania reklamowa najlepiej oparta na mocnych nazwiskach i robię sobie Private Equity. Niekoniecznie oparte na zasadzie Mardoffa! :-)


Mogę w końcu też schować kod w sejfie i tłuc kasiorkę mając wewnętrzną radość z przewagi nad ludnością a co najważniejsze, mam na rowerek dla wnuczka!
Odpowiedz
 
 
# Dapi 2009-01-15 12:33
Rozumiem to jako fakty na potwierdzenie tezy, że w książkach nic odkrywczego nie znajdę bo one mają cel same w sobie
Odpowiedz
 
 
# mike_05 2009-01-15 13:52
Dokładnie!
Odpowiedz
 
 
# Snake 2009-01-14 16:39
Niezwykle ciekawy post, a i komentarz Mike'a rzeczywiście uwzględnia najprawdopodobniejsze scenariusze wydarzeń... Daje to wszystko do myślenia. A co byście powiedzieli na takie oto "sytuacje":

1. (@Dapi) Spróbujmy założyć, iż gracze zarówno na giełdę przybywają, jak i się z niej wykruszają. A spośród tych, którzy na niej pozostają większość (tylko statystycznie) posiada jakiś tam określony - mniejsza z tym jakie są tego przyczyny - górny poziom umiejętności. Co roku 40-50% inwestorów giełdę opuszcza, co roku w ich miejsce przybywają nowi, którzy dopiero za 6 miesięcy zapytają, co to MACD... Każdy z nich ma swój "cykl życia"... Każdy zaczyna do Murphy'ego, każdy (ile np. Tobie to zajęło) dociera do Eldera, nie każdy jednak przeskakuje w stronę statystyki nielinowej... Jakoś się wszystko kręci... Czy średni poziom graczy się podnosi? Według mnie tak, co jednak nie przekłada się bezpośrednio na przydatność lub nie określonych strategii. Myślę, że fakt przyspieszenia zmian, zwiększonej zmienności ma bardziej podstawy w rozwoju technologicznym (internet) niż - choć w jakimś tam stopniu na pewno - wykorzystania efektywności różnych reguł, choćby i tych które hipotezie rynku efektywnego zaprzeczać mają.

2. (@Mike) Istnieje też taka "nitka": od samego początku zdaję sobie sprawę, że "moja" metoda zależna jest od określonych warunków. Piszę w cudzysłowie, bo tak naprawdę dotyczy to przecież każdej metody. Staram się zainteresować swoim pomysłem jak największą liczbę osób (mniejsza o motywy). Jednak pomysłu nie powiela nikt. Zdecydowana większość zainteresowana nie jest, z pozostałych większość jej nie rozumie, a ta najmniejsza część (nazwijmy ją "świadomą") posiada ze względu na swoją świadomość właśnie, swoje metody i póki co nie widzi powodu, aby z nich rezygnować. Wreszcie bingo! Osiągam sukces, potrafię go udowodnić. Lub nawet sukces tak duży, że ciężko mi go ukryć. Nagle zainteresowani są wszyscy. Ale czy aby na pewno z powodu "skuteczności metody", nowego odkrycia matematycznego, nowego systemu? Czy też może z innych - o wiele bardzie prozaicznych - powodów? A teraz wracamy do pierwszego zdania tego punktu: ja wiem, że warunki już się zmieniły. I pomimo tego, że w mojej publikacji dokładnie opisuję, jakie warunki spełnione być muszą, jak to wszystko działa, 99% ludzi postanawia ślepo metodę naśladować.

Przykładem może być Elder, który na przykład podaje trzy podstawowe zasady:
a) zawsze rozpatruj wykres w różnych skalach
b) rynek idzie w dół, bo zarabiają na tym niedźwiedzie
c) stosuj ścisłe stopy, aby zminimalizować straty - zlecenia z limitem aktywacji

No i co? Najwięksi nawet wyznawcy Eldera często ograniczają się do interwału dziennego, u nas rynek wcale nie idzie w dół z powodu niedźwiedzi, bo przecież nie ma krótkiej sprzedaży i zasady ruchu cen są inne, a płynność wielu spółek po prostu nie pozwala na ustawianie aż tak ścisłych stopów. Niby każdy to rozumie, ale co z tego? O wiele łatwiej jest wyrwać z kontekstu jakiś punkt i ślepo naśladować.

Ostatni przykład: Wilder - "przebywaj na rynku cały czas, a tylko odwracaj pozycję; stosuj do tego RSI lub Parabolic; kupiłeś 100 akcji, to sprzedaj 200" (ogromne uproszczenie, nie łapać mnie za słówka). Powtórzę pytanie: no i co? Ile osób to wie, a ile stosuje?

Wszystko, co napisaliście jest prawdą, ale istnieje jeszcze "prawda prawd". Zdecydowana większość ludzi, choćby i noblista usiadł im na głowie, wrzasnął i z całej siły walnął graalem w twarz, to nie stanowiłaby jakiegoś super-zagrożenia dla wspaniałej teorii. Większość nie znaczy wszyscy. Warto pozna poglądy tych, którzy się w niej nie zawierają.
Odpowiedz
 
 
# Dapi 2009-01-15 12:38
No tak tylko jeżeli rzeczywiście Twoja strategia jest rewelacyjna to ten stary gracz powie młodemu "to jest łatwe kup tą książkę i kasa sama płynie" lub ew. inne wersje typu młody gracz idzie do księgarni i pyta co się najlepeiej sprzedaje z książek o giłdzie i dostaje naszą strategię do ręki.
Rozpatruję to z poziomu globalnego i specjalnie przjeaskrawionego. Jesteśmy najlepsi z najlepszych
Odpowiedz
 
 
# mike_05 2009-01-15 13:56
Dapi,
jeżeli zadam ci pytanie, "na czym zarabiają stacje benzynowe?", to byś się zdziwił, jak poznasz odpowiedź.
Odpowiedz
 
 
# Dapi 2009-01-16 10:19
To akurat wiem...nie paliwo się liczy
Odpowiedz
 
 
# Claus Meyer 2009-01-14 18:54
@Snake,
Tak jak piszesz, ze większość będzie ślepo naśladować i tak w zasadzie jest. Człowiek ze swej natury jest leniwy. "Zwierzęce instynkty". Najłatwiej kupić gotowca. Na tym jest oparty mój poprzedni komentarz.
Pisząc o zmieniających sie warunkach, omijasz to, co napisałem.

"Hossa bessa, nieważne. Zawsze dużo powyżej tego co czytałem, słyszałem, widziałem."

Zakładam w tym wywodzie, ze system jest The Best. Nie ma zmieniających się warunków. On nie ma "okreslonych warunków" jak piszesz. System widzi tylko to co zarabia i nie reaguje, kiedy nie ma zarobić. Zmiana warunków dla niego np. na bardzo złe, to po prostu CACH i brak otwartych pozycji. Zakładam, ze autor-wynalazca skonstruował coś, co jest gotowe do użytku bez konieczności znajomości tematu. Dla, ze tak powiem, "ludności".
Piszesz o oglądaniu w różnych interwałach. Jednocześnie wyśmiewasz sie nieco ze znanych recept, znanych autorytetów. Jednak je powielasz i o ile wiem i pamiętam, ważne jest dla ciebie właśnie patrzenie w ten sposób z kilku poziomów.
Czy uważasz, że tego nie przewidziałem? W założeniach systemu JEST sprawdzone jak to stosować. Jaki interwał założysz, musi być opisane w instrukcji. Tu mogą być wersja. Wersje różnią się prawdopodobnie wartościami jakiegoś parametru systemu. To autor-wynalazca już przewidzieć musi. Jeżeli zakładamy, ze gramy tym na EOD, to tak, jeżeli innym to inaczej. Nie oglądamy tego samego dwa razy.

Teraz poza teoretycznym autorem-wynalazca, swoje zdanie o stopach.
Zawsze staram się tak stosować stopy, aby wychodziły one jako sygnał systemu, a nie ślepe cięcie. Jeżeli już to bardzo krótkie. Nasza bananowa GPW, niestety jest taka a nie inna i jak SL zadziała, to do realizacji można stracić 3 razy więcej niż on nakazuje. 4% to dla mnie magiczna granica w systemach. Większe wartości mogą wyłożyć każdy system jeżeli sam z warunków nie zareaguje.
Odpowiedz
 
 
# copy 2009-12-29 14:15
Claus. Nie wiem, jak wykliczyles, ze ryzyko powyzej 4% czyli np. 5% wyłozy kazdy system? Jesteś magiem?:)
Odpowiedz
 
 
# copy 2009-12-29 14:26
Mnie ciągle dziwi - czytjac wiele rozwazan na temat rynku i systemow - ze nie uwzglednia sie - co czesto podkresla Snake, choc moze za malo dobitnie - indywidualnosci inwestora. Z korzystaniem z gotowych systemow jest tak jak z ogladaniem filmow. To kwestia indywidualna. Mimo ze film dostal Oskara, czyli branza uznala go za dzielo, jednym film sie podoba a innym nie. Z systememi jest podobnie, mimo zed jest wiele skutecznych w sensie generujacych zyski systemow, to jedni na nich zarabiaja a inni traca. Nie ma szans aby dwoch inwestorow na tym samym rynku korzystajac z tego samego systemu uzyskalo te same rezultaty. Dlaczego? Bo jest tyle zmiennych po drodze, ze nie sposob ich ujednolicic, np. rozny sprzet komputerowy, rozne biura maklerskie, rozni dostawcy danych, no i przede wszystkim rozne psychiki inwestorow. Ja probowalem taki eksperyment przeprowadzic z siostra. Bez jej wiedzy. Nasze wyniki, po 6 miesiacach inwestowania roznily sie o 100%. Siostra po prostu zrezygnowała z gry tym system, bo jej nie odpowiadał.
Odpowiedz
 

Dodaj komentarz

Użytkownicy posiadający konto na stronie atinwestor.pl pozbawieni są uciążliwości podawania kodu weryfikacyjnego. Próba podania nazwy użytkownika będącego w bazie danych użytkowników zarejestrowanych przez gościa uniemożliwi publikację komentarza.
Użytkownicy zalogowani mają możliwość włączenia opcji powiadamiania o komentarzach oraz edycji komentarza.

Kod antysapmowy
Odśwież

Search

Źródło danych intraday: bossa.pl, notowania opóźnione o 15 minut.