Jakbym zaczął inwestowanie...gdybym

Eseistyka giełdowa

(2 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

zaczynał dzisiaj...

Jestem trochę w rozterce ponieważ ostatnio tematów na stronie nie przybywa, troche z braku czasu, ale też trochę z braków...interesujących tematów. Jak zwykle, czytam różne opracowania z analizy technicznej, testuję różne strategie ale niestety nic ciekawego z tego nie wynika. Trudno powiedzieć czy to wzrost mojego krytycyzmu do przedstawionych myśli "twórców", czy po prostu okres na który, jak to w życiu, się trafia.
Zauważyłem też ostatnio, że pewną "płytkością" metodyczną {w moim mniemaniu} wykazują się, w szczególności opracowania z lat 90 dwudziestego wieku. Zapewne moje uogólnienia są zbyt duże, wrażenie jednak pozostaje.

"Wiedziony" przeczuciem, po "wrzuceniu"  wykresu SP500 z tego okresu, przestałem się dziwić. Każdy mógł być w tym okresie guru, wystarczyła umiejętność dodawania i odejmowania, a co to już było mniej ważne. Całe szczęście, że nie przeczytałem tego jeszcze wiele, zawsze jest nadzieja, że "coś" tam ukryte w swoim zamyśle jeszcze przede mną pozostaje. Dostępność komputerów stała się "przyczynkiem do boomu" na nowe metody, wskaźniki i wskazania. Wszyscy mieli swoje "używanie" - wynik można zobaczyć w postaci największego absurdu, który udało mi się przeczytać czyli książki pod zacnym tytułem ZASTOSOWANIE TEORII CAROLANA I FISCHERA NA RYNKU KAPITAŁOWYM . Jeżeli w przypadku Wildera czuję jakoś odkrywczość tego co przedstawia, tak w postaci DeMarka już widzę jej o wiele mniej. A odjazdy Elhlersa zostawił bym sobie na moment po dobrym piciu - nie wiem czy jego czy moim. Największym "szokiem" dla mnie było zapoznanie się z Systemy transakcyjne. Sekrety mistrzów Joe Krutsinger-a i Jack-a D.Schwager-a Mistrzowie rynków finansowych. Rozmowy z najlepszymi amerykańskimi inwestorami i graczami giełdowymi. W tych pozycjach uderzyła mnie ogromna bezradność...w stosunku do tego z czym mamy do czynienia na rynkach finansowych. Dodam tylko, że moje zdanie  nie wynika z tego, iż poszukiwałem w nich gotowych rozwiązań dotyczących spekulacji na giełdzie. Chodziło mi o sposób podchodzenia do tematu. Okazało się, że podejście jest jedno: Zrób sobie system, który zabezpieczy Cię przed 20 stratami pod rząd, graj cierpliwie i...jak raz złamiesz reguły tzn. przelwarujesz pozycję na 3 mld marek i będziesz miał szczęście to zostaniesz bogatym "guru". Jak nie, to nikt o Tobie nie będzie wiedział. Byłbym zapomniał, drugi sposób to znalezienie instrumentu na którym mało kto się zna i wykorzystywanie niewiedzy innych z ciągłym "naganianiem" wszędzie gdzie się da, jaki to nowoczesny i najnowszy instrument mamy do spekulacji. Będzie dużo "naiwniaków" do "golenia" - całą nagonkę trzeba zrobić na poziomie instytucji - wtedy zostaniemy "dużym dyndającym h..." parafrazując powiedzenie z jakiegoś filmu o inwestowaniu, który kiedyś oglądałem {tytuł na niewiele się przyda ponieważ film był kiepski}.

W ostatnim czasie, zupełną niespodzianką dla mnie był tekst Plaster z ATR który popełnił A. Stańczak na blogach bossy. Niespodzianką dlatego, iż stanowił on źródło "natchnienia" do napisania tego co tutaj właśnie piszę. Sam nie wiem dlaczego. W tekście tym zostajemy postawieni z "oczywistym" faktem braku wykorzystywania, przez wszelkiej maści analityków - tych "domorosłych" i zawodowców, ATR jako wskaźnika w ocenie tego co dzieje się na rynku. Kardynalnego błędu - na który osoba, która miała jakikolwiek związek z budowaniem systemów mechanicznych i realnym inwestowaniem pozwolić sobie by nie mogła. Po prostu przestała by istnieć - w przyspieszonym tempie. Przez jakiś czas, mimo wszystko, próba odpowiedzi mnie męczyła, aż nadeszło "olśnienie". Wziąłem do reki ŚLEPY TRAF Rola przypadku w sukcesie finansowym Taleba i przeczytałem: "Dziennikarz, który chciałby być kompetentny, musiałby widzieć rzeczywistość jak historyk i pomniejszać wagę informacji, którą przekazuje, mówiąc na przykład tak 'Dzisiaj notowania giełdowe poszły w górę, ale nie należy przeceniać znaczenia tego faktu, ponieważ jego źródłem jest przede wszystkim szum'.  Gdyby tak zrobił, zostałby oskarżony o trywializowanie informacji i straciłby pracę..". Cholernie proste.

Taleb to kopalnia wiedzy na temat dziennikarzy - i nie tylko. Opisuje nam eksperymentalny sposób {nie swój oczywiście} powstawania poezji lub innych tekstów, które podlegają ludzkiej interpretacji. Sposób ten wykorzystuje komputer, który po prostu losuje określone frazy, tworząc z nich cały tekst. Tym samym sposobem można stworzyć bardzo fajną i przyjemna dla oka analizę zdarzeń giełdowych. Trzeba wziąć parę analiz i w zależności od oczywiście kierunku rynku "kazać" komputerowi losować określone zdania. Stworzymy bardzo ładną analizę nikłym nakładem sił pracowniczych. Niestety czynię to na własną szkodę ponieważ sam zamierzam w przyszłości taką analizę stworzyć na tej stronie. Nie wiem czy byłbym, na samym początku, tak uczciwy aby czytelnikom powiedzieć kto jest taki mądry i że to jest niestety komputer - nie ja. Na całe szczeście to daleka przyszłość. Nie mogę cały czas znaleźć chętnego na programowanie w php z wykorzystaniem mysql.

W całą ta retorykę Taleba bardzo dobrze wpisuje się jeden z ostatnich tekstów Trystero Co można ‘wycisnąć’ z danych historycznych?. To taki dopełniacz napisany bardziej zrozumiałym językiem niż robi to sam autor "Ślepego trafu". Swoją droga jestem po trzecim czytaniu - i wydaje mi się że zaczynam chwytać "coś głębszego".

Dobra...teraz czas napisać jakbym zaczał walkę z rynkiem gdybym zaczynał dzisiaj, z całym bagażem paroletnich doświadczeń, błedów i emocji. Napiszę tylko co bym w przeczytał i w jakiej kolejności.

Pierwsze, co polecam, to Nicolas Darvas Jak zarobiłem 2 000 000 $ na giełdzie. Bzdetny tytuł, niska cena i autor, który był...tancerzem. Niesamowite połączenie, które bezapelacyjnie należy przeczytać jako swoją pierwszą książkę o inwestowaniu. Z jedną uwagą, nie należy się skupiać na tym jak to zrobić, ale na tym jak wygląda droga, która nas czeka. Wroga trzeba znać, aby nie dać mu się zaskoczyć. I tak zostaniecie zaskoczeni...jak przechodzicie tą samą drogę - pomimo wiedzy na ten temat.

Druga pozycję, którą polecam to ŚLEPY TRAF Rola przypadku w sukcesie finansowym Taleba. Wspominałem o nim wyżej. Tylko ostrzegam - pozycja pierwsza to łatwy język z dużą dawką emocji, która "bije" z ksiązki. Taleb to przedsmak tego, że łatwo nie będzie. Przeczytać i wszystko zrozumieć - to jest najwieksze wyzwanie przy tej pozycji. Rynku nigdy nie zrozumiecie, mimo , że nauczycie się go czytać - dlatego "w realu" jest jeszcze trudniej.

Bez powyższych pozycji nie ma się co "wygłupiać" w inwestowanie.

Niestety, dalej zaczynam mieć problemy. Wybór nie jest już taki prosty. Chyba jednak "skuszę" się na Billa Williamsa Trading chaos - jako pozycję numer trzy . Znamienne są tutaj komentarze pod linkiem na amazon.com. Ta książka to kompletny "shit". "Shit", który trzeba przeczytać lub przynajmniej przejrzeć i się nad tym zastanowić. Trudno to zrobić, jak wybiera się książki po tytule szukając badań nad nieliniowością na rynku.

Jako pozycja  czwarta J. Welles Wilder New Concepts in Technical Trading Systems - napisałem już powyżej, że znalezienie czegoś bardziej "genialnego" będzie szalenie trudne. Wilder to podstawa do własnych wskaźników i próby "oglądu" rynku. Ci którzy zajmowali się po nim analizą techniczną są tylko "miernymi producentami leków generycznych" - czyli drobnymi przekształceniami cząsteczki w celu uzyskania zwiększonej sprzedaży leku pod nową nazwą - w działaniu bez różnicy. Oczywiście uprościłem, ale taki miałem zamiar. Są wyjątki. Te jednakże, można znależć, jak się zrozumie to co napisał Wilder.

I na koniec też nie jest łatwo. Pozycja piąta to Elder  Zawód inwestor giełdowy - Psychologia rynków. Taktyka inwestycyjna. Zarządzanie portfelem. Pozycja obowiązkowa, ze względu nie na składniki a na metodologię. Posługując się różnymi narzędziami, wykorzystując metodologię przedstawioną przez autora jesteśmy w stanie nabrać przeświadczenia, że może nam się udać. A tak naprawdę to polecam Come Into My Trading Room: A Complete Guide to Trading Eldera. Opracowanie pełniejsze i wiele więcej "wnoszące".

Dlaczego tutaj postanowiłem zakończyć ? Jak ktoś przeczyta powyższe, moim zdaniem bedzie wiedział co nadaje się do czytania, jako następne, a co należy wyrzucić do śmieci. Podstawy już będą. Już na pierwszy rzut oka będzie widać czy ktoś powiela Wildera czy Eldera - nadając temu znamiona "niesamowitej" nowości.

Ja czytam dalej, szukając tej myśli, która "przerobiona" przez MÓJ mózg uczyni mnie bogatym "guru" - z przypadku.

Komentarze  

 
# DarkestLie 2009-10-13 01:16
Natlok ksiazek, wskaznikow, pomyslow w AT jest ogromny.. 90% z tego jest niewiele warte, a pozostale 10% no coz z tym warto eksperymentowac, przeciez nikt za 40 dolarow nie sprzeda gotowego pomyslu na zarabianie pieniedzy, tu sie zgadzamy ;-)

troche sie pokloce o Carolana ;-) idea jest rozsadna dla kazdego kto wierzy w proporcje fibo (pierwiastek kwadratowy z kolejnej wartosci ciagu razy miesiac lunarny) i szukanie skupisk dat ze szczegolnym uwzglednieniem indeksow oddalonych od siebie o proporcje 0,618 i 0,382.. przeciez to zwykla proba odnalezienia harmoni rynku w czasie, ciesz sie ze nie czytales (a moze czytales ?) Gylmore czy Ganna ;-)

i troche prywaty.. niedawno pisales o Chandea Trendscore, spotkales sie z wykorzystaniem Chandea Target Price samodzielnie czy w polaczeniu z innymi wskanznikami (Chandea bardzo luzno sugeruje otwieranie, zamykanie pozycji na odpowiednich poziomach)

pozdrawiam ;-)
Odpowiedz
 
 
# Dapi 2009-10-13 12:56
Czytałem Ganna i jak zobaczyłęm wahlarze to stwierdziłem że facet niegy w życiu nie zainwestował swoich pieniędzy, pomijając że jak zmianie skale to mi się wahlarze pozmieniają.
Idea Carolana - nie wypowiadam się jednoznacznie. Metodyka książki i przedstawionych wyników {90% trafności !!!} - a ściślej metodyka badania jest tak absurdalna, że zastanawia mnie czy nie powinno być cenzury. Do KNF to trzeba podać.
Nie wiedziałem że Chande stworzył coś takiego jak Target Price. Mnie w ogóle ta idea targetów nie przekonuje, w szczególności na rynkach akcyjnych. Nie wgłębiałem zbytnio tego tematu podświadomie w priorytetach ustawiając go gdzieś bardzo daleko. Dla mnie target to tylko efekt momentum. Taki target można ustawić na każdym wskaźniku - zresztą męczę {trochę mi zacięcia brakuje} cały czas wpis kontynuujący MACD właśnie w tym kierunku - jako przykład
Odpowiedz
 
 
# DarkestLie 2009-10-13 14:52
trader.online.pl/.../...

gdybys chcial poeksperymentowac z Carolanem sluze arkuszem, pol godziny i znasz przyszlosc.. ale nie gwarantuje 90% trafnosci ;-) natomiast Ganna pomine milczeniem (mam przyjemnosc sledzenie kilku grup na yahoo w tym temacie ;-))
Odpowiedz
 
 
# Lolas 2010-05-06 00:32
Dapi czekamy na Twoją super teorię.
Odpowiedz
 

Dodaj komentarz

Użytkownicy posiadający konto na stronie atinwestor.pl pozbawieni są uciążliwości podawania kodu weryfikacyjnego. Próba podania nazwy użytkownika będącego w bazie danych użytkowników zarejestrowanych przez gościa uniemożliwi publikację komentarza.
Użytkownicy zalogowani mają możliwość włączenia opcji powiadamiania o komentarzach oraz edycji komentarza.

Kod antysapmowy
Odśwież

Search

Źródło danych intraday: bossa.pl, notowania opóźnione o 15 minut.